czwartek, 16 listopada 2017

'Klapnięte uszko' czyli Nercia

Witajcie 🐶!

Dziś po raz pierwszy wystąpi inny domownik czyli nie nasz. To też pieseczek, kundelek o imieniu:
NERA

Nera jest przygarniętym pieskiem przez naszą wspaniałą krawcową. Jednak ciągle coś jej się przytrafia. A to jakieś bakterie w uszku, a to zwichnięta łapka a to bolący brzuszek. Nera jest bardzo żywotna i nie dociera do niej, że nie może tak szaleć, bo znów będzie ją nóżka bolała. To taki łobuz, ale bardzo kochany. Mam nadzieję, że kiedyś 'zmądrzeje'.

Nerka bardzo nas lubi, lubi kiedy przyjeżdżamy, bo wie że ze mną będą wygłupy, że będzie mogła się pokazać, popisać. To nic, że szłapka boli. Na razie nie trzeba jej gipsować, ale jak będzie tak harcować, to będziemy musieli pomyśleć co z nią zrobić.

Ulubionym miejscem Nerki kiedy przyjeżdżamy jest pracownia jej pani, a dokładnie fotel z kracianą narzutką, na której sobie siedzi i oczekuje głasków:


Życzymy wszystkim
miłego dnia 🐶